Peeling szczęśliwie dotarł. Nic się nie stłukło, podobno olejek pachnie nieziemsko:) Czyli tak jak obiecywaliśmy:) Czekamy w takim razie na recenzje.
My już mamy recenzje wszystkich kosmetyków Sephory. Zanim jednak zamieścimy je na blogu, damy jej ostatnie szlify. Tak panie, zastrzegamy sobie prawo do redagowania przesłanych nam materiałów. Czasem recenzja jest zbyt długa, źle się ją czyta. Czasem ma błędy, literówki. Jednak Wasza opinia jest dla nas świętością i tego nigdy nie zmieniamy. Gdy zamieścimy recenzje na blogu, warto sprawdzić czy z nią wszystko ok. Wszak firmujecie ją swoim blogiem. Gdyby coś się Wam nie podobało, znaleźlibyście błąd, którego my nie zauważyliśmy, napiszcie! Niezwłocznie poprawimy. Prosilibyśmy również o nie obrabianie zdjęć typu ucięte rogi, efekt komiksowy itp itd.Chcemy mieć na blogu jakąś spójność więc zdjęcia obrobimy sami. Wy tylko zadbajcie o dobrą ich jakość.
To byłoby na tyle. Przypominamy, że kto pyta nie błądzi więc zachęcamy do zadawania nam pytań.
Dziś Dzień Mężczyzny i coś nam się wydaje, że będzie się dzisiaj działo i tu i tam:))) Przynajmniej u nas na profilu, na pewno:))) Miłego dnia i wszystkiego najlepszego dla waszych panów, bo wśród obserwujących, chyba żadnego nie mamy? A może jednak?:)))
niedziela, 10 marca 2013
piątek, 8 marca 2013
Lakiery ORLY wędrują do...
Mamy już recenzje peelingu Sephory.Zapraszamy do zakładki Testuj z Creative. Prosimy jednak, apelujemy! O dotrzymywanie ustalonych terminów.Zawsze można do nas napisać i uprzedzić nas, że recenzja się opóźni. Czytajcie regulamin a jeśli jest niejasny, dopytujcie.Jeśli jest za trudny do spełnienia, piszcie.Razem go zmodyfikujemy.
Druga sprawa, to wyniki kolejnego rozdania:) Lakiery ORLY ucieszą blogerkę http://www.amethystblog.pl/ :) Gratulujemy! Liczymy bardzo na zdjęcia:) Na jeden lakier dalibyśmy 7 dni na recenzje, ale na cały komplet?:))) Proszę do nas napisać ile potrzebuje pani czasu:)
Wszystkim przypominamy, że lakiery są do wygrania w konkursie Creative Magazine http://creativemagazine.pl/konkurs-z-marka-orly,505 .Jeszcze tylko dziś czekamy na Wasze zgłoszenia!
Druga sprawa, to wyniki kolejnego rozdania:) Lakiery ORLY ucieszą blogerkę http://www.amethystblog.pl/ :) Gratulujemy! Liczymy bardzo na zdjęcia:) Na jeden lakier dalibyśmy 7 dni na recenzje, ale na cały komplet?:))) Proszę do nas napisać ile potrzebuje pani czasu:)
Wszystkim przypominamy, że lakiery są do wygrania w konkursie Creative Magazine http://creativemagazine.pl/konkurs-z-marka-orly,505 .Jeszcze tylko dziś czekamy na Wasze zgłoszenia!
wtorek, 5 marca 2013
Perfumy Lady Gagi "Fame"
Firma Coty to całe moje życie. Nie przesadzam! Gdy byłam nastolatką kochałam się w ich perfumach "Wild Musk". Boże, co to był za zapach. Wyrafinowany, mocny, ale nie duszący, tajemniczy i zmysłowy. Zawsze przypisywano je brunetkom a mnie wmawiano, że powinnam się "psikać" ich bliźniaczym zapachem w niebieskim opakowaniu, którego nazwy już nawet nie pamiętam (ach te stereotypy).
Pózniej była facynacja "Vanilla Fields", krótka przygoda z "Pret a Porter" i z "Masumi", teraz (i wciąż!) "Bottega Veneta" i wreszcie perfumy Lady Gagi "Fame", które jako ostatnie trafiły pod mój skromny dach.
Właściwie skusił mnie sam flakon: gustowny, kształtem przypominający jajo. Korek, wydaje się być arcydziełem… złote szpony drapieżnego ptaka, w których to jajo trzyma (nie dociekam czyje jajo Gaga miała na myśli, ale obawiam się, że jakiegos ssaka z Marsa).
Miałam względem niego wysokie wymagania. Jako pierwsza wiedźma RP byłam przekonana, że perfumy, które w swoim składzie zawierają wilczą jagodę, powinny być tajemnicze, raczej ciężkie i mroczne. Może własnie skórzane jak Bottega Veneta albo szyprowe jak Wild Musk.
A co dostałam? Ano romantyczny, słodki zapach. W sam raz dla blondynek o niebieskich oczach:)
No coż, rozczarowałam się, bo Lady Gaga zapowiadała, że stworzy perfumy pachnące krwią i nasieniem, a mamy mieszankę miodu, jaśminu, szafranu, orchidei i moreli. Jednak dobry chwyt marketingowy, to połowa sukcesu.
Niemniej perfumy polubiłam, bo są prawdziwą ozdobą mojej łazienki i najmniejsza pojemność, nie rujnuje portfela. Nie kupiłabym ich drugi raz i nie sądzę aby stały się kultowe, mimo wszystkich nowinek i inowacji, jakie posiadają. Trwałością też nie grzeszą. Jakieś 6 godzin i tylko przy skórze.
O ogonie zapachu, który sunie za włascicielką, możecie tylko pomarzyć.
Monika
Pózniej była facynacja "Vanilla Fields", krótka przygoda z "Pret a Porter" i z "Masumi", teraz (i wciąż!) "Bottega Veneta" i wreszcie perfumy Lady Gagi "Fame", które jako ostatnie trafiły pod mój skromny dach.
Właściwie skusił mnie sam flakon: gustowny, kształtem przypominający jajo. Korek, wydaje się być arcydziełem… złote szpony drapieżnego ptaka, w których to jajo trzyma (nie dociekam czyje jajo Gaga miała na myśli, ale obawiam się, że jakiegos ssaka z Marsa).
Miałam względem niego wysokie wymagania. Jako pierwsza wiedźma RP byłam przekonana, że perfumy, które w swoim składzie zawierają wilczą jagodę, powinny być tajemnicze, raczej ciężkie i mroczne. Może własnie skórzane jak Bottega Veneta albo szyprowe jak Wild Musk.
A co dostałam? Ano romantyczny, słodki zapach. W sam raz dla blondynek o niebieskich oczach:)
No coż, rozczarowałam się, bo Lady Gaga zapowiadała, że stworzy perfumy pachnące krwią i nasieniem, a mamy mieszankę miodu, jaśminu, szafranu, orchidei i moreli. Jednak dobry chwyt marketingowy, to połowa sukcesu.
Niemniej perfumy polubiłam, bo są prawdziwą ozdobą mojej łazienki i najmniejsza pojemność, nie rujnuje portfela. Nie kupiłabym ich drugi raz i nie sądzę aby stały się kultowe, mimo wszystkich nowinek i inowacji, jakie posiadają. Trwałością też nie grzeszą. Jakieś 6 godzin i tylko przy skórze.
O ogonie zapachu, który sunie za włascicielką, możecie tylko pomarzyć.
Monika
Wiosna, wiosna...
Małymi krokami, ale jednak, zbliża się wiosna.U nas też już wiosennie.Dziś mamy dla Was piękne lakiery ORLY.
Nie ukrywamy, że bardzo zależy nam na fajnych zdjęciach. Lubisz? Umiesz fajnie stylizować paznokcie? Zgłoś się do nas! Wyjątkowo nie musisz mieć bloga.Wystarczy, że recenzje zamieścisz na swoim profilu na Facebooku w udostępnieniach publicznych.Wcześniej jednak prześlij nam link do swojego profilu, na nasz adres, podany w regulaminie i zdjęcie swojego manicure.Przypominamy,że należy również wysłać adres do wysyłki.Adres może być wysłany dopiero po ogłoszeniu wyników, ale im szybciej tym lepiej.
W tej chwili czekamy na adres jednej z pań, która wygrała u nas peeling.Jeśli do jutra nie dostaniemy adresu, wyślemy tylko jedną paczkę:((((
Nie ukrywamy, że bardzo zależy nam na fajnych zdjęciach. Lubisz? Umiesz fajnie stylizować paznokcie? Zgłoś się do nas! Wyjątkowo nie musisz mieć bloga.Wystarczy, że recenzje zamieścisz na swoim profilu na Facebooku w udostępnieniach publicznych.Wcześniej jednak prześlij nam link do swojego profilu, na nasz adres, podany w regulaminie i zdjęcie swojego manicure.Przypominamy,że należy również wysłać adres do wysyłki.Adres może być wysłany dopiero po ogłoszeniu wyników, ale im szybciej tym lepiej.
W tej chwili czekamy na adres jednej z pań, która wygrała u nas peeling.Jeśli do jutra nie dostaniemy adresu, wyślemy tylko jedną paczkę:((((
niedziela, 3 marca 2013
Olejki wędrują do....
....dwóch blogerek:) Właścicielki blogów; http://bajzelkosmetyczny.blogspot.com/ oraz http://mygirlishkingdom.blogspot.com/ prosimy o zapoznanie się z naszym regulaminem i przesłanie nam potrzebnych danych, w tym danych do wysyłki. Postaramy się wysłać peelingi jak najszybciej. Poniżej kompozycje olejów.Dziewczyny możecie sobie wybrać olejki, ale muszą być dwa różne:) Wszystkich zapraszamy na nasz fan page CreativeMagazine oraz na stronę http://creativemagazine.pl/ W najbliższym czasie przewidujemy konkurs dla naszych fanów.A my już szykujemy kolejne rozdanie, o którym poinformujemy już w poniedziałek.
My uciekamy szukać przystojnego masażysty i Wam radzimy uczynić to samo:))) Do poniedziałku:)
My uciekamy szukać przystojnego masażysty i Wam radzimy uczynić to samo:))) Do poniedziałku:)
Kompozycje olejów Kurland® Salve-in-terra®
Produkty:
- Salve-in-terra®Kompozycja olejów FRESH UP - Mieszanka szlachetnych olejów bazowych: oleju migdałowego, z dziurawca, sezamowego i arganowego, z dodatkiem olejków eterycznych i perfumeryjnych jeżyny, mięty pieprzowej, cytryny, rozmarynu, lawendy i kokosa, nadających kompozycji owocowo – świeżą nutę.
- Salve-in-terra®Kompozycja olejów INSPIRATION - Mieszanka szlachetnych olejów bazowych z jojoby, migdałowego, arganowego i oliwek z dodatkiem olejków eterycznych rozmarynu, piżma, cytryny, gorzkiej pomarańczy, wetywerii i nasion marchewki, nadających lekko drzewną, zmysłowo – cierpką nutę.
- Salve-in-terra®Kompozycja olejów RED ROSES - Mieszanka szlachetnych olejów bazowych: migdałowego, arganowego, z dziurawca i lnianego z dodatkiem olejków eterycznych i perfumeryjnych róży, plumerii i jabłka, nadających lekką, zmysłową nutę.
- Salve-in-terra®Kompozycja olejów SPARKLING - Mieszanka szlachetnych olejów bazowych: migdałowego, arganowego i z oliwek. Olejki eteryczne i perfumeryjne szampana, cytryny, plumarii, wetywerii i papai, nadają odświeżającą nutę.
- Salve-in-terra®Kompozycja olejów TIME TOGETHER - Mieszanka szlachetnych olejów bazowych: z jojoby, migdałowego, sezamowego, lnianego, arganowego i z oliwek. Owocowo-kwiatową nutę nadają olejki eteryczne i perfumeryjne plumerii, cytryny i papai oraz jabłko.
piątek, 1 marca 2013
Są! W całości!
I spadł nam właśnie kamień z serca.Otrzymaliśmy dziś wiadomość od naszej drugiej testerki,że perfumy doszły w całości.Tylko pudełko trochę ucierpiało:) Na dowód tego, że z nimi wszystko ok, zamieszczamy zdjęcia. Pozostaje nam tylko czekać na recenzje. Jutro wybierzemy testerkę peelingu Kurland a tymczasem życzymy Wam miłego weekendu:)
wtorek, 26 lutego 2013
Mamy to!
Jest, nareszcie jest:) Długo oczekiwane zdjęcie od blogerki, która wygrała pierwsze rozdanie.
Teraz czekamy na recenzje.Przyjemnego testowania:)
niedziela, 24 lutego 2013
Profesjonalny peeling do ciała
Rozdanie 3
Linia kosmetyków Kurland® to
jedna z najbardziej pożądanych marek światowego Wellness & SPA.
Receptury preparatów oparto na naturalnych składnikach, są one wolne od
konserwantów i przedłużających trwałość związków chemicznych.
Kosmetyki Kurland® wyznaczają
nowe kierunki w profesjonalnym SPA bowiem wszystkie preparaty tworzone
są z półproduktów na oczach klienta. Składowe powstają przy ścisłej
współpracy z liczną grupą lekarzy i naukowców, dlatego wszędzie tam,
gdzie pojawia się marka Kurland® klient otrzymuje nie tylko efekt upiększający, ale również niezwykłe wartości terapeutyczne.
Mamy do rozdania profesjonalny peeling, który używają kosmetyczki podczas zabiegów w ekskluzywnych salonach SPA. Peeling jest w postaci suchego proszku,dodaje się trochę wody, kilka kropli bosko pachnącej oliwki i mamy raj:) W zestawie woreczek peelingu plus oliwka 50ml. Niby jeden zestaw mamy, ale jak będzie dużo zgłoszeń, to kto wie, może dołożymy jeszcze jeden i jeszcze jeden:) Wymagania? Wyjątkowo nie mamy:) Zestaw dla wszystkich, którzy tęsknią za wiosną. Ktoś chętny?:) Zasady znacie.
piątek, 22 lutego 2013
Wyniki rozdania 2
Po burzliwych naradach, przekopaniu się przez Wasze
recenzje, niejednomyślnie, ale za większością głosów, informujemy, że elitarne
perfumy Teresy Kopias, trafiają do....rozmarzonej skrzypaczki http://womancosmeticsreccomending.blogspot.com/ i nie ukrywamy, że nazwa miała tutaj
niemałe znaczenie:) Gratulujemy i czekamy na fotkę. Perfumy wyślemy dopiero w
poniedziałek i mamy niemałą zagwozdkę jak to zrobić, żeby trafiły w całości:)))
czwartek, 21 lutego 2013
Nasz znaczek
Mamy ogromną przyjemność zaprezentować Państwu nasz znaczek:) Przypominamy, że znaczek można zamieścić na swoim blogu, dopiero po przetestowaniu dla nas kosmetyków. Znaczek przygotowała dla nas niezwykle utalentowana Karolina Sidorowicz! Dziękujemy!
Nam podoba się bardzo! A Wam?
wtorek, 19 lutego 2013
Kolejne rozdanie!
Czy mamy tutaj jakiś wybitny nos?:) Bo mamy dziś do testów coś wyjątkowego.Perfumy Teresy Kopias!
Rozdanie 2
Rozdanie 2
Projektantka zdecydowała się
wyprodukować zapach niejako w podziękowaniu dla wiernych klientek. Tego
zapachu co ciekawe, kupić nie można, można go dostać będąc stałą
bywalczynią salonów mody Teresy Kopias, co stawia flakon tych perfum w
kategorii elitarnej.
Charakterystyczna, kwiatowo-cytrusowa mieszanka przeznaczona dla kobiet pewnych siebie i zdecydowanych. Jak mówi sama twórczyni: "moda to magia, a ja od lat staram się spełniać marzenia kobiet".
Bardzo prosimy aby perfumy były testowane;
-"na ciele", jednak nie na nadgarstku!
- przez 10 dni prosimy, aby nie używać innych perfum, zapachowych żeli, balsamów czy płynów do kąpieli
- perfumy należy użyć w dwóch wariantach (zaraz po kąpieli jak i bez i każdorazowo ocenić ich trwałość)
- prosimy również, aby do testów zgłaszały się niepalące blogerki
Potrzebujemy recenzji rzetelnej i dosyć obszernej( o konstrukcji perfum, trwałości itp).
Może mamy tutaj jakieś pachnące blogi? Na Wasze zgłoszenia czekamy tylko do czwartku jednak perfumy wyślemy dopiero w poniedziałek.Czas testowania wydłużamy do 10 dni. Czas start:)
Zespół
testujzCreativeMagazine
Charakterystyczna, kwiatowo-cytrusowa mieszanka przeznaczona dla kobiet pewnych siebie i zdecydowanych. Jak mówi sama twórczyni: "moda to magia, a ja od lat staram się spełniać marzenia kobiet".
Bardzo prosimy aby perfumy były testowane;
-"na ciele", jednak nie na nadgarstku!
- przez 10 dni prosimy, aby nie używać innych perfum, zapachowych żeli, balsamów czy płynów do kąpieli
- perfumy należy użyć w dwóch wariantach (zaraz po kąpieli jak i bez i każdorazowo ocenić ich trwałość)
- prosimy również, aby do testów zgłaszały się niepalące blogerki
Potrzebujemy recenzji rzetelnej i dosyć obszernej( o konstrukcji perfum, trwałości itp).
Może mamy tutaj jakieś pachnące blogi? Na Wasze zgłoszenia czekamy tylko do czwartku jednak perfumy wyślemy dopiero w poniedziałek.Czas testowania wydłużamy do 10 dni. Czas start:)
Zespół
testujzCreativeMagazine
poniedziałek, 18 lutego 2013
Wyniki rozdania
Znamy już blogerkę, która przetestuje dla nas zestaw Sephory- wyniki w odpowiedniej zakładce.A my już szykujemy następne rozdanie. Panie które zgłosiły się do nas, akceptując regulamin, nie muszą wysyłać zgłoszenie po raz drugi.Wystarczy, że zgłoszą się do testowania w komentarzu pod zdjęciem z rozdaniem.Zdjęcie z kolejnym rozdaniem, może już jutro.Zapraszamy
Zespół
testujzCreativeMagazine
Zespół
testujzCreativeMagazine
piątek, 15 lutego 2013
Mamy już 17 obserwatorów i tyle samo zgłoszeń do naszego klubu.Dziękujemy za taki odzew:) Pora na pierwsze rozdanie w historii naszego bloga! Wprawdzie przeleciała dziś przez nasz blog jakaś planetoida, ale spowodowała tylko zwiększoną liczbę wyświetleń. Szkód nie wyrządziła, na pewne rzeczy otworzyła nam oczy.Za wszystkie uwagi i sugestie dziękujemy.Obiecujemy poprawę! Prosimy o wyrozumiałość! Panie i Panowie zapraszamy na pierwsze rozdanie!
Rozdanie 1:
Jakiś czas temu na naszej stronie można było wygrać ten zestaw.Dziś mamy go do rozdania którejś z Was.Chętnych zachęcamy do wpisywania się w komentarzu i wysyłania zgłoszeń.Mamy nadzieję, że zestaw Wam się podoba?
Rozdanie 1:
Jakiś czas temu na naszej stronie można było wygrać ten zestaw.Dziś mamy go do rozdania którejś z Was.Chętnych zachęcamy do wpisywania się w komentarzu i wysyłania zgłoszeń.Mamy nadzieję, że zestaw Wam się podoba?
sobota, 9 lutego 2013
Znam to!
Parę dni temu zostałam poproszona o recenzję pewnych kosmetyków. Jako, iż nic, co kobiece, nie jest mi obce, więc testowanie tychże specyfików, które przyszły w obiecującej paczce wzbudzającej dreszczyk emocji, było nie lada przyjemnością. Zwłaszcza, że sprawdzanie kosmetyków jest inne, niż codzienne ich używanie. Zmysły są wyostrzone, zwracając baczniejszą uwagę na kolor, zapach, konsystencję i skuteczność. Umysł otwiera się na doświadczanie przyjemnych doznań i przez krótki moment, przy akompaniamencie świec i lampki wina, możemy poczuć się niczym w prywatnym SPA. Żyć, nie umierać dla kobiecości , zwłaszcza tej upchanej pod obowiązkami dnia codziennego.
Mając konkretny plan działania (i schłodzone wino), potrzebowałam jeszcze tylko trochę samotności. Przyznam, że lubię te rzadkie chwile spędzone sama ze sobą. Nad życie kocham mężczyznę poślubionego już ponad dwa lata temu, jeszcze bardziej jego roczną kopię, lecz są momenty, kiedy muszę być po prostu sama. Bez wyrzutów sumienia (w końcu umacnianie więzi ojcowsko – synowskich jest rzeczą niepodważalnie ważną) wypchnęłam męskie towarzystwo za drzwi, wciskając im jednocześnie bilety do baby kina. Oczywiście chcę, aby dobrze się bawili i wcale nie chodzi mi o to, by mieć gwarancję, że nie wrócą przynajmniej przez półtora godziny…
Wino w kieliszku kusiło niesamowicie szkarłatną barwą (niesamowicie, bo kosztowało czternaście złotych i czterdzieści trzy grosze), świece tworzyły ciepłe, przytulne światło, a ja, po ciepłym prysznicu, przystąpiłam do działania.
Na pierwszy ogień wzięłam krem do twarzy Anew Aqua Youth firmy Avon. Na stronie producenta można znaleźć informacje, że kosmetyk ten ma być prawdziwą nawilżającą bombą dla suchej skóry (podwójne nawilżenie!). Biorąc pod uwagę fakt, że skóra mojej twarzy przypomina czasem pękającą z suchości, szorstką glebę, pomyślałam, że jeżeli obietnice okażą się prawdziwe, po wielu latach poszukiwań kremu idealnego w końcu trafię na ten jedyny. Zatem do dzieła. Pierwszą rzeczą, która mnie urzekła, był słoiczek, w którym krem się znajduje. Naprawdę ładny, w błękitnym kolorze i srebrnymi dodatkami, szklany i ciężki (a to zawsze kojarzy się z wysoką jakością). Sam specyfik ma bardzo delikatną konsystencję, określenie „żel – krem”, znajdujące się na opakowaniu, jest idealne. Nakłada się tę nowość bardzo przyjemnie, rozprowadza się świetnie. Naprawdę nieźle się zaczyna. I cóż, jeśli ktoś liczy na jakieś „ale”, to tutaj go nie znajdzie– dalej jest bowiem jeszcze lepiej. Krem wchłania się bardzo szybko, perfekcyjnie nadaje się na bazę pod makijaż, a skóra po jego użyciu jest gładka i rzeczywiście nawilżona. Dla mnie bomba, wszystko wskazuje na to, że znalazłam w końcu idealny krem do twarzy (i nie mam podpisanego z formą Avon kontraktu na reklamę!). Zdecydowanie polecam, bo i cena nie jest wygórowana.
Jako, iż w szarej paczce (uwielbiam szary papier, jest w nim coś urzekającego) znalazły się dwa kosmetyki do pielęgnacji ciała, postanowiłam przeprowadzić pewien eksperyment. Połowę ciała wysmarowałam Balsamem do ciała firmy Natura Officinalis, drugą połowę pielęgnacyjnym olejkiem o nazwie Alterra, którego producentem jest Rossman. Jako, że z jedzeniem ostatnio trochę pofolgowałam, było na czym testować i co porównywać.
Pierwszy z wymienionych, czyli balsam Natura Officinalis, ma tę niewątpliwą zaletę, że 98% jego składników jest pochodzenia naturalnego – wszystkie są nawet ekologicznie certyfikowane. Producent zapewnia nas także, że produkt jest bezzapachowy, nie zawiera barwników ani sztucznych silikonów. Gdybym była alergiczką, z pewnością zostałabym skuszona takim wstępem. Alergiczką nie jestem, ale skusić mnie mógłby na przykład słoiczek, który wygląda, jakby był wykradziony z prastarej, naturalnej apteki. Naprawdę ładna rzecz.
Jeśli chodzi o nakładanie, to jest ono łatwe i przyjemne. Szybkie wchłanianie się to zdecydowany plus tego balsamu, bo niewiele z nas lubi czekać, aż kosmetyk się wchłonie, bądź, w przeciwnym wypadku, brudzić sobie śliczny, puchowy szlafrok. Mimo zapewnień, że balsam jest bezzapachowy, da się wyczuć delikatną, specyficzną dla naturalnych kosmetyków, woń. Osobiście wolałabym jednak jakąś nutę zapachową, powiedzmy truskawek czy zielonej herbaty, ale to zapewne kwestia gustu.
Drugi ze sprawdzanych specyfików, olejek Alterra, ma już wyraźny zapach i do tego jest to aromat niezwykle przyjemny. Wszystko dzięki olejkom z granatu i awokado, które ma swoich składzie ten złoty płyn. Rozprowadzanie go jest bardzo, bardzo szybkie, olejki wszelkiej maści mają bowiem tę niewątpliwą zaletę, że są rzadkie i wręcz kleją się do skóry. To zdecydowanie duży plus. Gorzej wygląda już kwestia wchłaniania się. O ile nie trwa to tyle, jak w przypadku zwykłej oliwki do ciała, o tyle dla tych niecierpliwych (i ja do nich należę) nadal jest to zbyt długo – po dziesięciu minutach nadal pozostawał widoczny na skórze, ale już dłużej nie czekałam.
Porównując najważniejsze działanie obu tych nowości, czyli efekt nawilżenia skóry, w mojej ocenie wygrałby balsam. Skóra jest po nim gładziutka, wyraźnie nawilżona i co bardzo ważne – niezwykle miękka w dotyku. Olejek nie daje już tego efektu, choć poprawę kondycji skóry również można zauważyć gołym okiem.
Przy recenzji kolejnych kosmetyków pomógł mi już mąż, ponieważ we wspomnianej paczce znalazło się i coś dla niego. Precyzując, otrzymałam trzy antyperspiranty firmy Dove, wszystkie z linii Men + Care. Dwa z nich mają wygodną postać małej buteleczki z kulką (lecz inne zapachy), trzeci to antyperspirant w sprayu. Jako, iż szacowny mój małżonek nie jest zwolennikiem maseczek i kremów pod oczy dla mężczyzn („płeć brzydka musi być trochę brzydka”), z ulgą przyjął fakt, że do przetestowania ma właśnie antyperspirant – niezbędnik w jego kosmetyczce. I tak, dowiedziałam się, że w przeciwieństwie do mnie, mój mąż woli kosmetyk w sprayu. Ma on jednak pewną dość dużą wadę, nie jest bowiem tak wydajny, jak kulkowi konkurenci. Część oceny, polegająca na porównaniu zapachów, należała do mnie i była niezwykle przyjemna. Z linii zapachowych („Aqua Impact” oraz „Extra Fresh”) , jakie akurat dane nam było przetestować, zdecydowanie wybrałam „Extra Fresh” – ma on zapach najbardziej zbliżony do klasycznego, męskiego, uwielbianego przeze mnie zapachu. No i na koniec skuteczność. Wszystkie trzy kosmetyki zdały egzamin na szóstkę, wynika zatem z tego prosty wniosek – dla każdego coś miłego, w zależności od gustu.
Podsumowując, większość z ofiarowanych mi przez kosmetyków to nowości. I wciąż utwierdzam się w przekonaniu, że warto w nie inwestować. Nowoczesne kosmetyki mają nie tylko nowe zapachy czy opakowania – ich skład jest naprawdę rewelacyjny, innowacyjny, a działanie skuteczniejsze. A przecież o to nam chodzi, wybierając produkty z bogatych półek – mają sprostać naszym wymaganiom.
Karolina
Mając konkretny plan działania (i schłodzone wino), potrzebowałam jeszcze tylko trochę samotności. Przyznam, że lubię te rzadkie chwile spędzone sama ze sobą. Nad życie kocham mężczyznę poślubionego już ponad dwa lata temu, jeszcze bardziej jego roczną kopię, lecz są momenty, kiedy muszę być po prostu sama. Bez wyrzutów sumienia (w końcu umacnianie więzi ojcowsko – synowskich jest rzeczą niepodważalnie ważną) wypchnęłam męskie towarzystwo za drzwi, wciskając im jednocześnie bilety do baby kina. Oczywiście chcę, aby dobrze się bawili i wcale nie chodzi mi o to, by mieć gwarancję, że nie wrócą przynajmniej przez półtora godziny…
Wino w kieliszku kusiło niesamowicie szkarłatną barwą (niesamowicie, bo kosztowało czternaście złotych i czterdzieści trzy grosze), świece tworzyły ciepłe, przytulne światło, a ja, po ciepłym prysznicu, przystąpiłam do działania.
Na pierwszy ogień wzięłam krem do twarzy Anew Aqua Youth firmy Avon. Na stronie producenta można znaleźć informacje, że kosmetyk ten ma być prawdziwą nawilżającą bombą dla suchej skóry (podwójne nawilżenie!). Biorąc pod uwagę fakt, że skóra mojej twarzy przypomina czasem pękającą z suchości, szorstką glebę, pomyślałam, że jeżeli obietnice okażą się prawdziwe, po wielu latach poszukiwań kremu idealnego w końcu trafię na ten jedyny. Zatem do dzieła. Pierwszą rzeczą, która mnie urzekła, był słoiczek, w którym krem się znajduje. Naprawdę ładny, w błękitnym kolorze i srebrnymi dodatkami, szklany i ciężki (a to zawsze kojarzy się z wysoką jakością). Sam specyfik ma bardzo delikatną konsystencję, określenie „żel – krem”, znajdujące się na opakowaniu, jest idealne. Nakłada się tę nowość bardzo przyjemnie, rozprowadza się świetnie. Naprawdę nieźle się zaczyna. I cóż, jeśli ktoś liczy na jakieś „ale”, to tutaj go nie znajdzie– dalej jest bowiem jeszcze lepiej. Krem wchłania się bardzo szybko, perfekcyjnie nadaje się na bazę pod makijaż, a skóra po jego użyciu jest gładka i rzeczywiście nawilżona. Dla mnie bomba, wszystko wskazuje na to, że znalazłam w końcu idealny krem do twarzy (i nie mam podpisanego z formą Avon kontraktu na reklamę!). Zdecydowanie polecam, bo i cena nie jest wygórowana.
Jako, iż w szarej paczce (uwielbiam szary papier, jest w nim coś urzekającego) znalazły się dwa kosmetyki do pielęgnacji ciała, postanowiłam przeprowadzić pewien eksperyment. Połowę ciała wysmarowałam Balsamem do ciała firmy Natura Officinalis, drugą połowę pielęgnacyjnym olejkiem o nazwie Alterra, którego producentem jest Rossman. Jako, że z jedzeniem ostatnio trochę pofolgowałam, było na czym testować i co porównywać.
Pierwszy z wymienionych, czyli balsam Natura Officinalis, ma tę niewątpliwą zaletę, że 98% jego składników jest pochodzenia naturalnego – wszystkie są nawet ekologicznie certyfikowane. Producent zapewnia nas także, że produkt jest bezzapachowy, nie zawiera barwników ani sztucznych silikonów. Gdybym była alergiczką, z pewnością zostałabym skuszona takim wstępem. Alergiczką nie jestem, ale skusić mnie mógłby na przykład słoiczek, który wygląda, jakby był wykradziony z prastarej, naturalnej apteki. Naprawdę ładna rzecz.
Jeśli chodzi o nakładanie, to jest ono łatwe i przyjemne. Szybkie wchłanianie się to zdecydowany plus tego balsamu, bo niewiele z nas lubi czekać, aż kosmetyk się wchłonie, bądź, w przeciwnym wypadku, brudzić sobie śliczny, puchowy szlafrok. Mimo zapewnień, że balsam jest bezzapachowy, da się wyczuć delikatną, specyficzną dla naturalnych kosmetyków, woń. Osobiście wolałabym jednak jakąś nutę zapachową, powiedzmy truskawek czy zielonej herbaty, ale to zapewne kwestia gustu.
Drugi ze sprawdzanych specyfików, olejek Alterra, ma już wyraźny zapach i do tego jest to aromat niezwykle przyjemny. Wszystko dzięki olejkom z granatu i awokado, które ma swoich składzie ten złoty płyn. Rozprowadzanie go jest bardzo, bardzo szybkie, olejki wszelkiej maści mają bowiem tę niewątpliwą zaletę, że są rzadkie i wręcz kleją się do skóry. To zdecydowanie duży plus. Gorzej wygląda już kwestia wchłaniania się. O ile nie trwa to tyle, jak w przypadku zwykłej oliwki do ciała, o tyle dla tych niecierpliwych (i ja do nich należę) nadal jest to zbyt długo – po dziesięciu minutach nadal pozostawał widoczny na skórze, ale już dłużej nie czekałam.
Porównując najważniejsze działanie obu tych nowości, czyli efekt nawilżenia skóry, w mojej ocenie wygrałby balsam. Skóra jest po nim gładziutka, wyraźnie nawilżona i co bardzo ważne – niezwykle miękka w dotyku. Olejek nie daje już tego efektu, choć poprawę kondycji skóry również można zauważyć gołym okiem.
Przy recenzji kolejnych kosmetyków pomógł mi już mąż, ponieważ we wspomnianej paczce znalazło się i coś dla niego. Precyzując, otrzymałam trzy antyperspiranty firmy Dove, wszystkie z linii Men + Care. Dwa z nich mają wygodną postać małej buteleczki z kulką (lecz inne zapachy), trzeci to antyperspirant w sprayu. Jako, iż szacowny mój małżonek nie jest zwolennikiem maseczek i kremów pod oczy dla mężczyzn („płeć brzydka musi być trochę brzydka”), z ulgą przyjął fakt, że do przetestowania ma właśnie antyperspirant – niezbędnik w jego kosmetyczce. I tak, dowiedziałam się, że w przeciwieństwie do mnie, mój mąż woli kosmetyk w sprayu. Ma on jednak pewną dość dużą wadę, nie jest bowiem tak wydajny, jak kulkowi konkurenci. Część oceny, polegająca na porównaniu zapachów, należała do mnie i była niezwykle przyjemna. Z linii zapachowych („Aqua Impact” oraz „Extra Fresh”) , jakie akurat dane nam było przetestować, zdecydowanie wybrałam „Extra Fresh” – ma on zapach najbardziej zbliżony do klasycznego, męskiego, uwielbianego przeze mnie zapachu. No i na koniec skuteczność. Wszystkie trzy kosmetyki zdały egzamin na szóstkę, wynika zatem z tego prosty wniosek – dla każdego coś miłego, w zależności od gustu.
Podsumowując, większość z ofiarowanych mi przez kosmetyków to nowości. I wciąż utwierdzam się w przekonaniu, że warto w nie inwestować. Nowoczesne kosmetyki mają nie tylko nowe zapachy czy opakowania – ich skład jest naprawdę rewelacyjny, innowacyjny, a działanie skuteczniejsze. A przecież o to nam chodzi, wybierając produkty z bogatych półek – mają sprostać naszym wymaganiom.
Karolina
Isana Winter Dusche, zimowy żel pod prysznic

Ten żel można otworzyć i wąchać. Rozważałam opcję, aby w ogóle się nim nie myć, bo jak zacznę, to się skończy i nie będę miała już czego wąchać. No i to tak sobie siedzę i wącham. Dobra, koniec żartów, przez chwile zapomniałam po co go dostałam.
Żel ma naprawdę genialny zapach i trudno się od niego oderwać, ale jest również świetnym żelem. Po prostu myje, a nie tak jak większość nawilżających na siłę kosmetyków zostawia tłustą powłokę na skórze.
Nigdy nie lubiłam wydawać dużo pieniędzy na takie kosmetyki jak właśnie żele pod prysznic czy płyny do demakijażu. Wychodzę z założenia, że mają mnie umyć, więc co to za różnica czy umyje mnie coś za 7 czy 70 zł.
Ten żel myje świetnie i wcale nie wysusza skóry. Kosmetyki Isana można dostać w drogeriach Rossman i naprawdę każdemu polecam przestawienie się z jakiś cudownych preparatów na tę prosta firmę.
Za zaoszczędzone pieniądze zawsze można kupić sobie jakiś inny kosmetyk.
Krem do rąk, Dove Regenerating Nourishment
Krem do rąk to kosmetyk bez którego nie można się zimą obejść. Ja zawsze mam kilka – w domu, w pracy, w jednej torebce w drugiej…
Krem Dove wypróbowałam z przyjemnością. Ma małe, poręczne opakowanie w sam raz do trzymania w torebce. Pierwsze wrażenie może nie jest najlepsze, ponieważ wydawało mi się, że krem jest trochę wodnisty i pewnie nie nawilży moich rąk.
Okazało się jednak, że jest to zaleta. To, co nazywam wodnistością, pewnie jest specjalnym połączeniem, dzięki któremu krem, chociaż wchłania się troszkę dłużej niż standardowe nie pozostawia tłustego filmu na rękach. Nic się do nich nie lepi. Można posmarować dłonie i do razu siadać do pisania na klawiaturze, co też właśnie uczyniłam. Dodatkowo krem posiada przyjazny, neutralny zapach.
Dobry, poręczny produkt na zimę, oby takich więcej!
Ania
Krem Dove wypróbowałam z przyjemnością. Ma małe, poręczne opakowanie w sam raz do trzymania w torebce. Pierwsze wrażenie może nie jest najlepsze, ponieważ wydawało mi się, że krem jest trochę wodnisty i pewnie nie nawilży moich rąk.
Okazało się jednak, że jest to zaleta. To, co nazywam wodnistością, pewnie jest specjalnym połączeniem, dzięki któremu krem, chociaż wchłania się troszkę dłużej niż standardowe nie pozostawia tłustego filmu na rękach. Nic się do nich nie lepi. Można posmarować dłonie i do razu siadać do pisania na klawiaturze, co też właśnie uczyniłam. Dodatkowo krem posiada przyjazny, neutralny zapach.
Dobry, poręczny produkt na zimę, oby takich więcej!
Ania
piątek, 8 lutego 2013
Sensique Glamour Palette – cienie do powiek nr.109
Nie ukrywam, że jestem wielką fanką kosmetyków Sensique ze względu na ich lakiery do paznokci, które łatwością aplikacji i trwałością znacznie przewyższają niektóre dziesięć razy droższe kosmetyki.
Dlatego z przyjemnością przetestowałam paletkę ich cieni.
Cienie numer 109 to cienie w kolorach szarym, białym, i ciemno szarym, czyli takie, które pasują większości Polek – zimne odcienie z letnich typów urody (tak, tak to nie pomyłka) wydobywają blask i świeżość.
Pomimo, że kolory w tej paletce pozornie bardziej nadają się na wieczór niż na dzień, myślę że spokojnie do pracy można je aplikować na sucho – zwłaszcza ten biały w wewnętrznych kącikach oka, a srebrny lub szary na resztę powieki.
Na wieczór proponuję rozwiązanie typu smooky eyes które można osiągnąć używając najciemniejszego cienia na mokro (tym samym bardzo przedłużamy trwałość koloru na powiece).
Dobre cienie w świetnej cenie – myślę, że warto poeksperymentować z różnymi paletkami Sensique.
Ania
Dlatego z przyjemnością przetestowałam paletkę ich cieni.
Cienie numer 109 to cienie w kolorach szarym, białym, i ciemno szarym, czyli takie, które pasują większości Polek – zimne odcienie z letnich typów urody (tak, tak to nie pomyłka) wydobywają blask i świeżość.
Pomimo, że kolory w tej paletce pozornie bardziej nadają się na wieczór niż na dzień, myślę że spokojnie do pracy można je aplikować na sucho – zwłaszcza ten biały w wewnętrznych kącikach oka, a srebrny lub szary na resztę powieki.
Na wieczór proponuję rozwiązanie typu smooky eyes które można osiągnąć używając najciemniejszego cienia na mokro (tym samym bardzo przedłużamy trwałość koloru na powiece).
Dobre cienie w świetnej cenie – myślę, że warto poeksperymentować z różnymi paletkami Sensique.
Ania
Krem ochronny na dzień wzmacniający naczynka, Ziaja
Choć krem stosuję od tygodnia, to muszę powiedzieć, że pozytywnie mnie zaskoczył! Ale po kolei. Otóż najpierw opakowanie - piękne, małe i poręczne, świetnie prezentuje się w łazience, no i ta nazwa ULGA - wiąże się z pozytywnym oczekiwaniem, od razu czuje się ukojenie i miły dotyk.
Krem ma bardzo lekką, fajną konsystencję, jest bezzapachowy - przypomina raczej emulsję lub balsam o kremowej konsystencji, jest dość gęsty, poprzez co łatwo go aplikować, po zetknięciu się ze skórą błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy, nie obciąża, momentalnie daje skórze uczucie komfortu, wygładza, dogłębnie nawilża, redukuje suchość, koi podrażnienia i faktycznie łagodzi zaczerwienienia - jednym słowem działa na skórę niczym kojący opatrunek!
Naczynka, przy regularnym stosowaniu, stają się mniej widoczne, nawet po wyjściu na zimno, nie reagują rumieniem ani podrażnieniem. Wielki plus za naturalne składniki i filtr przeciwsłoneczny! Po tygodniu stosowania moja skóra nabrała ładnego kolorytu, wygląda na wypoczętą, jest zregenerowana, odżywiona, nawilżona, wygładzona, a naczynka są prawie niewidoczne!
Porównując działanie kremu Ziaja Ulga ze stosowanymi wcześniej kosmetykami do cery naczyniowej (wcale nie tanimi) - działa rewelacyjnie, a cena kosmetyku, jak na taką wysoką jakość, jest wręcz śmieszna. A co ważne zakup tego kremu na pewno nie zrujnuje domowego budżetu.
Tatiana
Benetint Lip Balm Spf 15, Błyszczyk do ust (Benefit)
Muszę przyznać, że jestem wielką fanką kosmetyków marki Benefit. Przede wszystkim mają przeurocze opakowania, a poza tym świetnie działają i są bardzo wydajne. Z przyjemnością skusiłam się na wypróbowanie błyszczyku Benefit.
Od razu zwróciłam uwagę na to, co odróżnia go od wielu innych produktów – kiedy posmarujecie nim usta dolna warga nie lepi się z górną! Poważnie!
Oznacza to również mniejszą przyczepność włosów do ust. Genialna sprawa!
Poza tym błyszczyk Benefit ma wiele innych zalet – nawilża usta, chroni przed słońcem i daje delikatny czerwony kolor, co jest świetnym rozwiązaniem dla wszystkich osób, które chcą rozpocząć przygodę z czerwoną szminką, ale trochę się jej boją, albo dla tych, które po prostu o poranku chciałby dodać swoim ustom trochę blasku.
Ania
Od razu zwróciłam uwagę na to, co odróżnia go od wielu innych produktów – kiedy posmarujecie nim usta dolna warga nie lepi się z górną! Poważnie!
Poza tym błyszczyk Benefit ma wiele innych zalet – nawilża usta, chroni przed słońcem i daje delikatny czerwony kolor, co jest świetnym rozwiązaniem dla wszystkich osób, które chcą rozpocząć przygodę z czerwoną szminką, ale trochę się jej boją, albo dla tych, które po prostu o poranku chciałby dodać swoim ustom trochę blasku.
Ania
Plante System, Les Soins Bio, Gel Contour des Yeux Anti-Cernes
Piękne spojrzenie to jest to o czym marzy i do czego dąży każda kobieta. W tym celu regulujemy brwi, wydłużamy i podkręcamy rzęsy, malujemy oko itd.. ale często ogóle wrażenie psują nam wory i siniaki pod oczami. Która z nas nie zna tego problemu? Nawet jak nie ma ich na stałe (zazdroszczę!) to zdarza się, że po nocnych wariacjach trzeba iść do pracy a tam oczy jak po walce z Gołotą… wtedy szukamy czegoś co nam pomoże, najlepiej natychmiastowo.
Próbowałam wielu kremów, sztyftów, preparatów z kulką, moje wory jak były, tak są. Jednak jak nadaża się okazja wypróbowania czegoś nowego, to jestem zawsze za.
Tym razem jest to Plante System Les Soins Bio – żel pod oczy.
Głównymi składnikami żelu są:
- PES® – wygładza i regeneruje skórę, przeciwutleniacz
- Woda kwiatowa z chabra bławatka – właściwości łagodzące, zmniejsza obrzęki
- Wyciąg z arniki – właściwości łagodzące
- Kwas hialuronowy - nawilża górne warstwy naskórka
- Wyciąg z paproci –właściwości tonizujące
Producent zapewnia, że krem zmniejsza cienie pod oczami, likwiduje obrzęki, oraz działa tonizująco. Nie oczekiwałam cudu i cudu nie otrzymałam. Krem nie zlikwidował cieni pod moimi oczami, ale pewnie taka moja uroda i już!
Jednak codziennie rano wklepuję go pod oczy i obrzęki rzeczywiście dość szybko likwiduje i delikatnie nawilża okolice oczu.
Ważne jest również to, że nie podrażnia moich bardzo wrażliwych oczu, czyli stworzony jest dla alergików.
Joanna
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















